grudzień 05, 2021

Kataklizm sprzed dwóch dekad - Powódź w 2001 roku

Woda na ul. Kościelnej w Makowie Podhalańskim Woda na ul. Kościelnej w Makowie Podhalańskim Źródło: Gość Niedzielny / ŚBC

Zerwane mosty, zniszczone drogi, podtopione gospodarstwa. Dwie dekady temu powiat suski nawiedziła gwałtowna powódź, która w szczególności utknęła w pamięci mieszkańcom Makowa Podhalański, Budzowa oraz Zembrzyc. W zbliżającą się rocznicę tego kataklizmu, przypominamy te tragiczne wydarzenia sprzed 20 lat.

Pogoda latem 2001 roku nie należała do spokojnych. Przez region jak i przez kraj często przechodziły gwałtowne burze z wichurami, nie rzadko z gradem. Licznie występowały podtopienia, a na drogach leżały powalone drzewa. Jednak do najbardziej niszczycielskich zdarzeń w powiecie suskim doszło w drugiej połowie lipca.

Koszmar zaczął się we wtorek, 24 lipca. Jak relacjonowali meteorolodzy, tego dnia w Makowie Podhalańskim spadło 94,6 mm deszczu. Dzień później opad wyniósł aż 190,8 mm, z czego 150 mm spadło w ciągu trzech, wieczornych godzin. Dodatkowo ziemia była nasiąknięta wodą, jeszcze z wcześniejszych opadów. To wszystko sprawiło, że w szybkim tempie zaczęło przybierać wody w rzekach i strumieniach, siejąc pierwsze zniszczenia.

Po północy, 25 lipca ogłoszono pogotowie przeciwpowodziowe w powiecie. Od środowego wieczora woda jeszcze gwałtowniej przybierała w rzekach. Przepływająca przez m.in. Budzów i Zembrzyce Paleczka i okoliczne dopływy zaczęły niszczyć wszystko, co napotkała na swojej drodze. Porywała niemal wszystkie mosty, podmywała drogi a także podtapiała gospodarstwa, odcinając mieszkańców tych okolic od świata. Niestety, ofiarą powodzi stał się jeden z mieszkańców Budzowa, próbujący ratować swój inwentarz.

Kataklizm przeszedł również nad Makowem Podhalańskim. Z Makowskiej Góry wprost na miasto spłynęły hektolitry wody. Największe szkody poczynił przepływający przez centrum Makowa Księży Potok, który zaczął wyrywać drzewa z korzeniami, niszczyć drogi, chodniki a nawet przenosić całe samochody osobowe. Całkowicie zniszczony został m.in. rynek. Miasto również zostało odcięte od świata, jednocześnie będąc pozbawione bieżącej wody, gazu oraz elektryczności. Nieprzejezdna stała się droga pomiędzy Suchą a Makowem. Woda przerwała tory kolejowe w okolicach Makowa, odcinając na długo ruch pociągów w kierunku Zakopanego.

Powódź poczyniła szkody również w innych częściach powiatu suskiego. Podtopienia i szkody wystąpiły m.in. w Suchej Beskidzkiej, Zawoi oraz w Jordanowie i okolicach. W przysiółku Zawodzie, w Lachowicach z powodu ulew doszło do osunięcia się ziemi, w wyniku którego kilkanaście domów zostało zniszczonych.

Straty po kataklizmie były ogromne. Wiele domów było uszkodzonych, niektóre  nadawały się tylko do rozbiórki. Przez wiele miesięcy trwała odbudowa mostów, dróg, infrastruktury komunalnej. Długo z powodzi podnosił się Maków Podhalański, w którym to straty w mieniu publicznym oszacowano na ponad 20 milionów złotych.

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Ostatnio zmieniany wtorek, 20 lipiec 2021 18:42